Dlaczego szkoła nie jest super*

dlaczego szkoła

Uczniowie nie lubią szkoły. Mówią, że jest głupia, nudna i nie uczy przydatnych rzeczy. Nauczyciele narzekają na program i uczniów, którym się nie chce. Rodzice widzą, że „coś jest nie tak”. W czym tak naprawdę tkwi problem? Otóż w kilku miejscach.

  1. Niedostosowany program.

Z badań nad mózgiem wynika, że problemy często są natury systemowej. Przykładowo twórcy podstawy programowej i programów nauczania nie muszą empirycznie sprawdzać, czy zaplanowana ilość materiału jest dostosowana do wydolności układu limbicznego, i czy przewidziana ilość godzin jest wystarczająca, by uczniowie mieli w szkole czas na głębsze
przetwarzanie poznanych treści„(Neurodydaktyka, czyli o tym, jak uczyć w zgodzie z mózgiem). Bez zrozumienia i odpowiedniego przetworzenia informacji nie można mówić o efektywnej nauce. Zbyt duża ilość informacji, często wyrwanych z kontekstu, nie powiązanych ze światem i doświadczeniem uczniów – to może przytłoczyć. 

Dlaczego, niech mi ktoś powie, dlaczego, w programie nauczania biologii szkół ponadgimnazjalnych zajęcia zaczyna się od wprowadzenia kwasów nukleinowych i replikacji, bez uprzedniego przypomnienia budowy komórki czy chociażby umiejscowienia tychże kwasów w komórce? Ponieważ kwasy nukleinowe to zakres podstawowy, a o budowie komórki lekcje mają klasy z rozszerzoną biologią. Po przerobieniu podstawy. To stoi na głowie.

2. Nudna forma 

Kiedy zapytać pierwszoklasistów o ich ciekawy dla nich przedmiot, najczęściej wymieniają biologię. Dzieciom świat wydaje się ciekawy i fascynujący. Gdyby podobne pytanie zadać studentom medycyny odpowiedzą, że biologia jest najtrudniejszą i najnudniejszą dziedziną wiedzy. Co powoduje, że początkowe zainteresowanie i fascynacja zmieniają się w rosnącą niechęć? Według Manfreda Spitzera przyczyn należy szukać w przeładowanych informacjami podręcznikach i sposobie nauczania. Nie można oczekiwać zainteresowania uczniów, jeśli monotonnym głosem odczytuje się wykład, albo dyktuje (o zgrozo!) notatki. Historię odkryć w mikrobiologii można przedstawić w nudnej formie pełnej dat i suchych zwrotów, ale równie dobrze można opowiedzieć ją w sposób fascynujący.

Wiedzieliście, że człowiek uznawany za ojca mikrobiologii wcale nie miał biologicznego wykształcenia? Był kupcem, który zajmował się szlifowaniem soczewek..

Oddychanie beztlenowe ma związek z tym, co otacza nas na każdym kroku: pieczywem, jogurtem, kiszonkami, zakwasami w mięśniach po ciężkim treningu…

3. Nauczyciele

O ile podstawy programowej jeden człowiek nie przeskoczy, to postawa nauczyciela może zdziałać cuda. Miałam w swoim naprawdę niewielu nauczycieli, którzy faktycznie lubili swoją pracę, tzn lubili uczyć. I wiedzieli, jak to zrobić. Potrafili zaangażować uczniów, zaciekawić ich tematem, zmusić do myślenia. Uwielbiałam ich wszystkich, mimo że najczęściej byli to ci najbardziej wymagający. Jednocześnie zdarzali się tacy, którzy nawet z biologii (!) potrafili zrobić coś nad wyraz nudnego, co po prostu trzeba wykuć.

Nauczyciele mają dużo obowiązków, muszą wyrabiać się z programem, uzupełniać dzienniki, sprawdzać klasówki itd.. Ale przede wszystkim powinni nauczyć myślenia, stworzyć warunki do nauki dla swoich uczniów. Dobry nauczyciel wie, że każdy uczeń jest inny, że każdy ma swoje preferencje sensoryczne (to, w jaki sposób najłatwiej się uczy) i powinien tą wiedzę wykorzystywać. Często łatwiej jest po prostu stwierdzić, że „młodzież się nie uczy”, odhaczyć punkt na liście i zacząć następne zajęcia z tym samym nastawieniem. Brr.

4. Przeładowane klasy. 

Trudno wykazać indywidualne podejście do ucznia, jeśli klasa liczy sobie 35 osób a lekcja -45 minut. W takich okolicznościach zaangażowanie wszystkich w temat, przedstawienie go w ciekawy sposób, spełnienie wymogów podstawy programowej i masa innych rzeczy, które po prostu trzeba – graniczą z niemożliwością.

Osobiście uważam, że najlepszym wyjściem jest praca w klasach maksymalnie 8-10 osobowych.

 

5. Nastawienie ucznia.

Nie oszukujmy się. Jeśli wychodzisz z założenia „nauczcie mnie, ja sobie posiedzę a wy się starajcie” – to lepiej się nie oszukuj. Nawet najlepszy nauczyciel nie sprawi cudu.

Osią dydaktyki konstruktywistycznej jest przekonanie, że wiedzy nikomu niemożna przekazać, że każdy musi tę strukturę stworzyć sam. Tezę tę potwierdzają najnowsze badania nad mózgiem.  (Neurodydaktyka, czyli o tym, jak uczyć w zgodzie z mózgiem)

Nauka polega na tworzeniu nowych połączeń w mózgu. Twój mózg musi nauczyć się sam i nikt za niego tego nie zrobi. Jasne, dużo zależy od otoczenia – atmosfery podczas nauki, zaangażowania nauczyciela i jego umiejętności stymulacji Twojego mózgu tak, aby maksymalnie ułatwić mu pracę.

6. Nie wiemy jak się uczyć

Często uczniowie zwyczajnie nie wiedzą, jak skutecznie powtórzyć materiał, który mieli na lekcjach. Nie zdają sobie sprawy, że mechaniczne powtarzanie formułek z podręcznika przynosi mikre rezultaty. Nie wiedzą jak wyłuskać z tekstu najważniejsze informacje, jak robić notatki, jak powtarzać materiał.. Co można zrobić, aby to zmienić? Poszukać w informacji w internecie, zapytać znajomych o ich sposób nauki, napisać do mnie 🙂 Postaram się pomóc z pytaniami.

 

Wniosek jest jeden: nieważne, czy jesteś uczniem czy nauczycielem. Dużo zależy od Ciebie. Efektywność nauki zależy od tego, jak dwie strony się ze sobą dogadają i czy nauczą się ze sobą współpracować. Optymistycznie nastraja mnie fakt, że to naprawdę jest możliwe 🙂

Ps. A co dla Was jest największą przeszkodą w skutecznej edukacji?

Źródła:

  1. Neurodydaktyka, czyli o tym, jak uczyć w zgodzie z mózgiem – Marzena Żylińska
  2. Jak uczy się mózg Manfred Spitzer

Olga

2 Comments

  1. Odnośnie punktu pierwszego. Według mnie w gimnazjum jest zbyt dużo nauki. Dzieciaki w tym wieku dojrzewają, ich rozmiary ich serc są małe i nieproporcjonalne do reszty ciała, przez co bardzo szybko się męczą, mają trudności ze skupieniem, dużo śpią i nie mają na to wpływu, więc dlaczego to właśnie w gimnazjum dowala się im fizykę, chemię, dodatkowy język.
    Druga rzecz to jest beznadziejna sytuacja z książkami do rozszerzonej biologii. Aktualnie uczę się z wademekum, bo są tam informacje, których nie ma w książce i z książki, bo nie wszystko jest w wademekum…
    Ostatnia rzecz to, to o czym wspominałaś – program do kitu. Uczyłam się metablizmu przez chemią organiczną – była to dla mnie jedna wielka niewiadoma. Teraz rozumiem wszystko. Szkoda tylko, że na miesiąc przed maturą…
    Pozdrawiam 🙂

    • Niestety, zarówno program jak i podręczniki do biologii są słabe (delikatnie mówiąc). Jeśli nauczycielowi zależy, może pomóc uczniom przyswoić materiał mimo wszystko, jednak to jest masa pracy.. No i umówmy się, nie wszystkim, niestety, zależy.

      Pozdrowienia, zaglądaj do mnie częściej 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *